23 sierpnia 2012

MARIONETKI

Witajcie, dobrej nocy :)
Chciałam jedynie wstawić zdjęcia marionetek. Jest już późno i uciekam spać, ale jako obiecałam-oto one:

już wykończone całkowicie (wiem, że fajnie jest oglądać zdjęcia z przebiegu pracy, ale ten był bardzo zawiły i niezbyt ciekawie się prezentujący <jako, że zaczynam>. Pomyślałam więc, że zamieszczę już uszyte :)

Chłopiec ma na imię Medul



A dziewczynka Sofia:


miłej nocy!
K.

22 sierpnia 2012

ZDJĘĆ BRAK

Cześć :)
Niestety jestem zapominalska do kwadratu, więc zapomniałam wziąć z domu ładowarkę od aparatu i przez ten fakt nie pokażę Wam moich marionetek. Jednak myślę, że warto byłoby poczekać do czwartku, ponieważ zostaną zrobione profesjonalnie przez moją siostrę fotografa i będą o wiele ciekawsze i piękniejsze!
Dziś robię również zabawkę dla synka moich znajomych i mam nadzieję, że mi wyjdzie spod maszyny idealnie, tak jak ją sobie zaplanowałam. Nie będę opisywała co to jest, gdyż sprawa jest troszkę skomplikowana i przy przedstawieniu zdjęć opowiem Wam całą Naszą przyjacielską historię :)))))
Uciekam do mej maszynki, bo już się zagrzewa do pracy!

pozdrawiam serdecznie
specjalne pozdrowienia dla Gulusia!:*

K.
P.s. A, żeby nie było tak pusto, bez dodania zdjęcia, to zamieszczam jedno, które znalazłam w internecie, a które dotyczy sukienek, właściwie ich reklamy. Strasznie kojarzy mi się z filmem pt. "Pociąg", w którym główna bohaterka miała jedną taką czarną, rozkloszowaną spódniczkę i zapragnęłam takiej, więc szukałam zdjęcia w internecie i znalazłam takie oto ze starych gazet (chyba) :

21 sierpnia 2012

PRZEMYŚLENIA

Przeczytałam przed chwilką ostatnie posty Pani Beaty Pawlikowskiej i nie mogę oderwać oczu od jej dzienników. Właściwie to trafniejsze byłoby stwierdzenie, że moje myśli nie chcą się oderwać, bo właśnie JE rozjaśnia ta ciekawa podróżniczka :)
Chciałabym, tak jak Ona, mieć wszystko poukładane w tej mojej zakręconej głowie :) Jednak, jeśli ktoś sam przeżywa rozterki życiowe, wie, że do tego potrzeba czasu:) (którego jak zwykle mi brak ;/ - zapewne to tylko wymówka. Już zaczynam zauważać, że tak właśnie jest :P, co jest ogromnym plusem :D) 
Swoją drogą jak Ona to robi, że codziennie wychodzi na jej blogu, świeży jak bułeczka prosto z pieca, post, i w dodatku tak ciekawy i sensowny!
Podziwiam Ją :) I myślę, że jak się myśli pozytywnie o osobach tak pozytywnych jak Pani Beata i czerpie z nich pozytywne energie, to nie ma bata, żeby i samemu się nie zmienić na dobre!
Dobre są takie przemyślenia, dobre są takie momenty, kiedy przystajemy, aby zastanowić się na sobą, albo po to jedynie, aby posiedzieć zwyczajnie w ciszy :) I życie wydaje się jakby lżejsze, weselsze i chwila milsza :)

Ahhh... Taka mnie naszła ochota, żeby do Was napisać :) I blog Pani Blondynki zdeterminował mnie do częstszego pisania. Bo co jest ważniejsze w Naszym krótkim życiu, niż przyjemne chwile, które sprawiają Nas szczęśliwszymi? Dlatego chciałam podzielić się z Wami moją dzisiejszą radością ukończenia dwóch marionetek i kota :) Niestety nie zdobyłam jeszcze zdjęć z całościowej odsłony, tj. w ciuszkach, tzn. nie zrobiłam :/ gdyż rozładowała się bateria mojego aparatu :(
Jednak pokażę Wam parę (dosłownie) zdjęć. 

Na pierwszym widnieją kończyny chłopca wykonane z glinki modelarskiej, które później zostały odpowiednio pomalowane :) (na zdjęciach końcowych wszystko pokażę)

Drugie zdjęcie to dwie nagie marionetki (bądźcie wyrozumiali dla moich małych przyjaciół, bowiem kto chciałby się publicznie na golaska pokazywać :D)
Okej kochani! Kończę moje nocne wypocinki :D Kot mi miałczy, że chce już spać i że mam zgasić światło :) heheh (opiekuję się pewną zakręconą kicią o zakręconym imieniu Śrubka <właściwie to sama Ją tak nazwałam. Ale to już inna historia-pokażę Ją jak naładuję aparat. Pewnie gdzieś się wciśnie w kadr-znając jej parcie na szkło... Ahh te koty! :DDD)

Dobranoc
K.

6 sierpnia 2012

Późno ale zawsze :P

Ok :) Macie racje! opuściłam się solidnie w uaktualnianiu i przekazaniu informacji co w trawie piszczy w Karolinowych okowach :/
Nie będę się tłumaczyć, bo nie ma sensu, jestem winna! Przepraszam Was bardzo!
Strasznie lubię opowiadać i pokazywać Wam moje szmacianki :) Niestety ostatnio siedzę cały czas nad marionetkami, które nie są jeszcze dokończone (nie powiem, nie jest to łatwa praca). Dziś zaczynam gnieść ciasto glinkowe i zamierzam stworzyć z niego ręce i nogi. Dokładnie do niedzieli muszę wykonać dwie marionetki i kotka, także zniknęłam nawet z tego realnego świata. 
A może i by się coś znalazło... Ostatnio zostałam poproszona o zrobienie misia do kluczy, małego breloczka ;) W zamian dostanę swój portret :) Już się nie mogę doczekać :) Muszę w końcu zrobić podmiankę :)
Także zamieszczam zdjęcia misia sagowego :D właściciel będzie wiedział o co chodzi, jeśli zobaczy go tutaj, niech da znać, czy mu się podoba, bo jak nie-musi poczekać na nowego jakieś dwa tygodnie :/
Misia wykonałam z czarnego aksamitowego materiału i czarnego skayu. Różowy pyszczek dla niepoznaki, że miś wędruje w męskie ręce. A co tam!

pozdrawiam
K.