23 sierpnia 2012

MARIONETKI

Witajcie, dobrej nocy :)
Chciałam jedynie wstawić zdjęcia marionetek. Jest już późno i uciekam spać, ale jako obiecałam-oto one:

już wykończone całkowicie (wiem, że fajnie jest oglądać zdjęcia z przebiegu pracy, ale ten był bardzo zawiły i niezbyt ciekawie się prezentujący <jako, że zaczynam>. Pomyślałam więc, że zamieszczę już uszyte :)

Chłopiec ma na imię Medul



A dziewczynka Sofia:


miłej nocy!
K.

22 sierpnia 2012

ZDJĘĆ BRAK

Cześć :)
Niestety jestem zapominalska do kwadratu, więc zapomniałam wziąć z domu ładowarkę od aparatu i przez ten fakt nie pokażę Wam moich marionetek. Jednak myślę, że warto byłoby poczekać do czwartku, ponieważ zostaną zrobione profesjonalnie przez moją siostrę fotografa i będą o wiele ciekawsze i piękniejsze!
Dziś robię również zabawkę dla synka moich znajomych i mam nadzieję, że mi wyjdzie spod maszyny idealnie, tak jak ją sobie zaplanowałam. Nie będę opisywała co to jest, gdyż sprawa jest troszkę skomplikowana i przy przedstawieniu zdjęć opowiem Wam całą Naszą przyjacielską historię :)))))
Uciekam do mej maszynki, bo już się zagrzewa do pracy!

pozdrawiam serdecznie
specjalne pozdrowienia dla Gulusia!:*

K.
P.s. A, żeby nie było tak pusto, bez dodania zdjęcia, to zamieszczam jedno, które znalazłam w internecie, a które dotyczy sukienek, właściwie ich reklamy. Strasznie kojarzy mi się z filmem pt. "Pociąg", w którym główna bohaterka miała jedną taką czarną, rozkloszowaną spódniczkę i zapragnęłam takiej, więc szukałam zdjęcia w internecie i znalazłam takie oto ze starych gazet (chyba) :

21 sierpnia 2012

PRZEMYŚLENIA

Przeczytałam przed chwilką ostatnie posty Pani Beaty Pawlikowskiej i nie mogę oderwać oczu od jej dzienników. Właściwie to trafniejsze byłoby stwierdzenie, że moje myśli nie chcą się oderwać, bo właśnie JE rozjaśnia ta ciekawa podróżniczka :)
Chciałabym, tak jak Ona, mieć wszystko poukładane w tej mojej zakręconej głowie :) Jednak, jeśli ktoś sam przeżywa rozterki życiowe, wie, że do tego potrzeba czasu:) (którego jak zwykle mi brak ;/ - zapewne to tylko wymówka. Już zaczynam zauważać, że tak właśnie jest :P, co jest ogromnym plusem :D) 
Swoją drogą jak Ona to robi, że codziennie wychodzi na jej blogu, świeży jak bułeczka prosto z pieca, post, i w dodatku tak ciekawy i sensowny!
Podziwiam Ją :) I myślę, że jak się myśli pozytywnie o osobach tak pozytywnych jak Pani Beata i czerpie z nich pozytywne energie, to nie ma bata, żeby i samemu się nie zmienić na dobre!
Dobre są takie przemyślenia, dobre są takie momenty, kiedy przystajemy, aby zastanowić się na sobą, albo po to jedynie, aby posiedzieć zwyczajnie w ciszy :) I życie wydaje się jakby lżejsze, weselsze i chwila milsza :)

Ahhh... Taka mnie naszła ochota, żeby do Was napisać :) I blog Pani Blondynki zdeterminował mnie do częstszego pisania. Bo co jest ważniejsze w Naszym krótkim życiu, niż przyjemne chwile, które sprawiają Nas szczęśliwszymi? Dlatego chciałam podzielić się z Wami moją dzisiejszą radością ukończenia dwóch marionetek i kota :) Niestety nie zdobyłam jeszcze zdjęć z całościowej odsłony, tj. w ciuszkach, tzn. nie zrobiłam :/ gdyż rozładowała się bateria mojego aparatu :(
Jednak pokażę Wam parę (dosłownie) zdjęć. 

Na pierwszym widnieją kończyny chłopca wykonane z glinki modelarskiej, które później zostały odpowiednio pomalowane :) (na zdjęciach końcowych wszystko pokażę)

Drugie zdjęcie to dwie nagie marionetki (bądźcie wyrozumiali dla moich małych przyjaciół, bowiem kto chciałby się publicznie na golaska pokazywać :D)
Okej kochani! Kończę moje nocne wypocinki :D Kot mi miałczy, że chce już spać i że mam zgasić światło :) heheh (opiekuję się pewną zakręconą kicią o zakręconym imieniu Śrubka <właściwie to sama Ją tak nazwałam. Ale to już inna historia-pokażę Ją jak naładuję aparat. Pewnie gdzieś się wciśnie w kadr-znając jej parcie na szkło... Ahh te koty! :DDD)

Dobranoc
K.

6 sierpnia 2012

Późno ale zawsze :P

Ok :) Macie racje! opuściłam się solidnie w uaktualnianiu i przekazaniu informacji co w trawie piszczy w Karolinowych okowach :/
Nie będę się tłumaczyć, bo nie ma sensu, jestem winna! Przepraszam Was bardzo!
Strasznie lubię opowiadać i pokazywać Wam moje szmacianki :) Niestety ostatnio siedzę cały czas nad marionetkami, które nie są jeszcze dokończone (nie powiem, nie jest to łatwa praca). Dziś zaczynam gnieść ciasto glinkowe i zamierzam stworzyć z niego ręce i nogi. Dokładnie do niedzieli muszę wykonać dwie marionetki i kotka, także zniknęłam nawet z tego realnego świata. 
A może i by się coś znalazło... Ostatnio zostałam poproszona o zrobienie misia do kluczy, małego breloczka ;) W zamian dostanę swój portret :) Już się nie mogę doczekać :) Muszę w końcu zrobić podmiankę :)
Także zamieszczam zdjęcia misia sagowego :D właściciel będzie wiedział o co chodzi, jeśli zobaczy go tutaj, niech da znać, czy mu się podoba, bo jak nie-musi poczekać na nowego jakieś dwa tygodnie :/
Misia wykonałam z czarnego aksamitowego materiału i czarnego skayu. Różowy pyszczek dla niepoznaki, że miś wędruje w męskie ręce. A co tam!

pozdrawiam
K.

12 lipca 2012

SOWIO

Witajcie,
spóźniłam się z wystawieniem zdjęć torebki sowy o dwa dni, ale lepiej późno niż wcale :) Zamieszczam zdjęcia gotowej sowy pięknie wykonane przez właścicielkę torebki :) za co dziękuję bardzo ;)))
Oto ona:
ułożona, jeszcze w kawałkach:


oraz całość zszyta, już na spacerze w parku :DD

Ciężko jest szyć dla kogoś, a to był mój pierwszy raz :) Mam nadzieję, że obiektywnie patrząc wyszła dobrze :)
A gdyby sprawę szycia jej traktować na poważnie wymienię jeszcze materiały, z których została zrobiona.
Brązowa podstawa uszyta jest z grubej bawełny, uszy z ciemno-różowego sztruksu, tak jak oczka, dzióbek i stópki z czerwonego. Oczodoły (pyszczek) z kwiatowego, miękkiego, bawełnianego materiału, a oczka oczywiście to guziczki. Wewnątrz wszyłam nieprzemakalną podszewkę, również brązową, materiałowo-ceratową w białe groszki oraz wkład na drobnostki i komórkę z materiału podszewki.
Teraz opisując ją widzę, jakie błędy popełniłam w fotografowaniu, tzn. zauważam braki zdjęć. Następnym razem sfotografuję każdy szczegół :)))))


pozdrawiam Was serdecznie z rozpadanej, ciemno-chmurnej wielkopolski
K.

9 lipca 2012

SPOTKANIE PO LATACH

Witajcie blogowicze!
Po długim czasie, ale nareszcie jestem! :)
Niestety sprawy związane ze zmianą pobytu wykreśliły mnie z tutejszego życia :( Musiałam pożegnać hiszpańskie kąty i mieć odrobinkę czasu na przywitanie tych polskich :)
Tęsknię trochę za pogodą i kolorami, które napawały me oczy w kraju flamenco i paelli, jednak moje szczęście z powrotu jest tak ogromne, że powoli o nich zapominam.
Przypomniałam sobie, że miałam Wam opowiedzieć o Nocy Świętojańskiej, jak obchodzą ją na plażach Śródziemnomorza.
Niestety nie obchodzą go tak pięknie jak my :/ Powinniśmy być zatem dumni i szczęśliwi z naszych słowiańskich tradycji. 
Gorąco-krwiści Hiszpanie montują jedynie swoje hulanki na ulicach, tańcząc oraz pijąc z przyjaciółmi, rozpalają na plaży własne, małe ogniska oraz wystrzeliwują petardy, których huk roznosi się po całych miasteczkach (od samego rana, aż po kolejny tydzień czułam się jak w przeddzień nocy sylwestrowej w Polsce, gdyż dzieci biegały po ulicach rzucając małe zimne ognie i robiły tym dużo hałasu i strachu bliskim przechodniom)
Zamieszczam zdjęcia, które udało mi się pstryknąć moim nieprzystosowanym do nocnych ujęć aparatem:
Na tym zdjęciu palimy małe karteczki, na których zapisałyśmy swoje cechy, złe myśli i emocje, które chciałybyśmy wyrzucić z siebie, taka ich tradycja. Dzięki temu wszystko co złe wypala się w nas :) 
Tak oto bawili się Hiszpanie na ulicach (ta ulica to promenada przy plaży. Zajęli dosłownie całą, ciężko było przejść)
Nie mam wielu zdjęć, ze względu na brak dobrej funkcji nocnej w aparacie, ale te zdjęcie pomimo, że nie wyszło dobrze, bardzo mi się spodobało. To lecąca w niebo petarda :) 
wygląda jak kolorowa palma. Zdjęcie zrobiłam stojąc na plaży, zatem po prawej jest morze Śródziemne.
Ostatnie zdjęcie zrobiła moja koleżanka, gdyż spodobało jej się to serce, które zostało wykonane z puszek od piwa przez pewnego młodego uczestnika zabawy:


I oto niestety nadszedł koniec mojej świętojańskiej opowieści. Bardzo żałuję, że jest taka krótka, jednak z braku organizacji, znalazłam się na zabawie w dyskotece salsa. Było bardzo sympatycznie i wesoło, jednak mało świątecznie, nie było wianków, ani zapalonych ognisk czy przynajmniej świec :/
W całej tej historii pocieszające jest, że za rok spędzę Noc Świętojańską w moim kraju puszczając najpierw wianek na jeziorze, a później lampion do nieba :) O ile oczywiście będzie to jeszcze potrzebne :P


z tymi pozytywnymi myślami zostawię Was w to ciepłe, słoneczne popołudnie obiecując jeszcze na koniec, że jutro się odezwę i zaprezentuję torebkę sowę, która wczoraj trafiła do rąk pewnej młodej i pięknej jubilatki :)))


pozdrawiam
K.

20 czerwca 2012

ZDJĘCIA

Witajcie!
Chciałam się Wam tylko pochwalić zdolnościami mojej cudownej siostry! Zmieniłam dzięki niej zdjęcie na moim profilu! I jest tak piękne, że nie mogę oderwać wzroku!!
Jestem z niej bardzo dumna i dlatego zamieszczam za moment pozostałe fotki. 
Pomysły, które wniosła na te artystyczne zdjęcia stworzone specjalnie na moje blogowe potrzeby są niebywałe!
Ahhh! Co za talent!




pozdrawiam wszystkich i życzę miłej nocy


K.

18 czerwca 2012

CANDY U "O RETY"

Witajcie!
Nie mam dzisiaj nic nowego do zaprezentowania z moich ręcznych prac. 
Dzisiaj biorę pierwszy raz w życiu udział w blogowym Candy. To takie emocjonujące ("mała rzecz a cieszy" :) )
Wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego istnieje! Gdy przeglądałam inne blogi osoby prowadzące je organizowały owe konkursy! Bardzo mi się to podoba! Nie dość, że można coś wygrać, podzielić się opinią, to można stać się posiadaczem rzeczy zrobionej własnoręcznie przez artystę! Wcześniejsze Candy były organizowane w okresie, gdy nie miałam swojego bloga i myślałam, że bez tego nie wolno mi się przyłączyć :( Teraz już wiem, że jest dla każdego, kto jest nimi zainteresowany! 
Zatem w związku z konkursem zamieszczam zdjęcie z Candy http://o-rety.blogspot.com.es , w którym biorę udział.
Swoją drogą właścicielka powyższego blogu zainspirowała mnie do przeróbek moich ubrań, które zostawiłam w domu, a które po powrocie pójdą pod maszynę! Bardzo lubię wyszukiwać oryginalne stroje w lumpeksach (czasami nie są oryginalne, ale tak podoba mi się wzór lub jakość materiału, że je kupuję i później mam upchaną całą szafę rzeczami, których nie noszę!) W wakacje zatem tchnę w nie nowe życie!:P
Dziękuję "O rety!" 

pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia

K.

17 czerwca 2012

KOT BEZ BUTÓW

Hej!
Jak nastroje poweekendowe? Wypoczęliście? Ja niestety jestem bardziej połamana, niż przed :P Oglądałam ze znajomymi mecz Polska-Czechy, no i na samym obejrzeniu się nie skończyło! :)
No ale cóż! trzeba się dobrze wyspać, przespać porażkę i przygotować się na dobry tydzień!
Nie wiem co przyniesie, ale kolejny weekend będzie jeszcze bardziej wesoły i mniej wyspany. Tutaj, w całej Hiszpanii, również obchodzą Noc Świętojańską :))))) Jadę zatem na plażę zobaczyć jak puszczają wianki, gdyż nigdy nie obchodziłam tego święta tutaj :)
Oto logo tegorocznego festiwalu, który odbędzie się w Barcelonie (ja tam nie pojadę, gdyż wybrałam plażę w miasteczku położonym pół godziny drogi od Barcelony (Castelldefels), ale zdjęcie jest bardzo ciekawe, więc zamieszczam)
Cała impreza to zapewne tańce, hulańce, puszczane wianki i fajerwerki, czyli podobnie do naszych tradycji :)
Zobaczymy. Zrobię zdjęcia i Wam pokażę :)


Odnośnie spraw szyciowych zaprojektowany kotek dla Clary ujrzał światło dzienne i wykluł się spod mych nici w piątek popołudniu :)
Jeśli macie ochotę zobaczcie:
Jest moją pierwszą zabawką przestrzenną (chyba tak się to nazywa, <podpatrzyłam na innych blogach :D>)
Zrobiłam mu druciany ogonek, aby można było go wyginać i nadawać przeróżnego, kociego wyglądu. Oczywiście owinęłam go grubo materiałem i tak go zszyłam (dla bezpieczeństwa podczas zabawy :))
Tutaj zdjęcie "z profilu". Jest fajnie kanciaty :)
 I, jak widać poniżej, mięciusi i milusi :)) W objęciach właścicielki (włożyłam do niego niewielką ilość wypychaczy, aby był bardziej miękki, tak jak poduszka do przytulania)
Urocze jest to zdjęcie. Niesamowite jest, że małe dzieci zawsze wychodzą cudownie, są takie fotogeniczne!


Ze spraw kukiełkowych wyszły spod mej ręki dwa rysunki Pani nauczycielki, jednak do końca nie jestem ich pewna, dlatego z pomocą przyszła do mnie Pani Mary Poppins :)) Za chwilkę będę musiała więc uciekać, aby obejrzeć tę bajkę (Pani nauczycielka ma mieć styl tej słynnej bohaterki powieści Pameli L. Travers. Swoją drogą myślę, że nie jest jeszcze za późno, aby poznać jej losy, gdyż dziwnym trafem nie znam tej historii z dzieciństwa. Oczywiście samo nazwisko Mary Poppins jest mi znane, ale nie sama opowieść. Zmykam zatem)


pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego i owocnego tygodnia!


K.

15 czerwca 2012

CHUDZIELINKA

Witajcie przyjaciele,
wczoraj wreszcie ukończyłam laleczkę dla Sofii, o którą mnie wcześniej prosiła. Aż dziwne, że się nie upominała, bo zwykle na takie przyjemności nie ma cierpliwości! Ach to dziewcze! :))
Zamieszczam zdjęcia lali:


Prawda, że urocza? :D


Byłam przed chwilką na spacerze z małą istotką i weszłyśmy sobie do sklepu z artykułami do domu, ogrodu itp. Uwielbiam oglądać takie rzeczy! A jeszcze przyjemniej jest jak można je sobie podotykać :))))
Prześlę Wam linka, gdyż sklep jest rewelacyjny i tani :D
oto strona:

http://www.casaviva.es/
A szukając jej wyświetliła mi się również polska:
http://www.casa-viva.pl/
Nie wiem czy to jest ten sam sklep, jednak również ma ciekawe produkty :) Nie zaglądałam jednak do cennika :)
Ja w każdym razie zmykam pooglądać te piękności!
Wzięłam również katalog, więc zasiądę w fotelu z nogami do góry :) heheheh


pozdrawiam wszystkich
K.


P.s. Wszystkich to znaczy owych cichych podglądaczy. Miło by mi było, gdybyście pozostawili po sobie jakiś ślad (komentarz, czy ocenę)
Dziękuję z góry! 



14 czerwca 2012

PYSZNE KAWKI I DOBRE POMYSŁY

Cześć,
popijając poranną kawkę rozkoszuję się przy dźwiękach muzyki z filmu "Amelia". Na pewno widzieliście już tę zaczarowaną historię młodej i uroczej dziewczyny!
Muzyka ta wprowadza mnie w bardzo pozytywny nastrój, a już tym bardziej przy pysznej kawie z mlekiem!
Francja bowiem, jak i Hiszpania zawsze kojarzyły mi się z kawiarenkami pełnymi ludzi, zapijającymi swoje pierwsze, słodkie śniadania. 
I też tutaj robię to bardzo często. Biorę dobrą książkę, albo kartkę papieru i ołówek (przy dobrej kawie przychodzą do głowy dobre pomysły :D) i idę do najbliższej kawiarenki. 
Na dowód zamieszczam zdjęcie jednej z tych kremowych pychotek:
A co do pomysłów to mam ich trochę w głowie.
Niewiele z nich ostatnio spłodziłam. Jednak mam coś na usprawiedliwienie.
Nie tak dawno w domu, w którym ostatnio mieszkam, zrodził się wspaniały pomysł! Tematem były przedstawienia dla dzieci. Otóż rodzice tutejszych dzieci otworzyli dziecięcy teatr. I wielka w tym szkoda, że jest tylko w języku hiszpańskim (a dokładniej w katalońskim), gdyż jest rewelacyjny! 
Dzieci kochają głównych jego bohaterów, którymi są postaci (jest ich kilka: Pani opowiadająca bajki, szalona ciotka czy mim magik), w które wciela się Pani Domu oraz kukiełki małego naburmuszonego chłopca (który oczywiście rozwesela się pod koniec przedstawienia) oraz ślimaka (ślimak, ślimak pokaż rogi...), którym przewodzi Pan Domu :)
Jednak przedstawienia Cia Patawa (taką nosi nazwę, czyt. Sija Patałła) nie są tylko dla najmłodszych. Ja będąc częstym gościem, jestem nimi zachwycona i do reszty rozbawiona!
Tyle na temat Teatru. Przedstawiłam Wam go, ponieważ jego twórcy poprosili mnie ostatnio o pomoc w utworzeniu nowego projektu dla dzieci!
Już wszystko wyjaśniam. 
Jestem niezmiernie szczęśliwa, bowiem projekt ten jest poważną i pierwszą pracą w kierunku mojej wielkiej pasji:)
Poprosili mnie o stworzenie kilku (a dokładnie 7) kukiełek do nowego spektaklu o zaginionej gwieździe!!!!
Będę mogła wykazać się zatem moją wyobraźnią i zdolnościami!!!!
Już nie mogę się doczekać jak zasiądę za moja maszyną i będę tworzyć kolejne części ciał marionetek!
Na razie pozostaje mi zaprojektowanie ich na papierze.
Dziś zaczynam, także trzymajcie kciuki, żeby wyszły tak jak wyglądają w mojej wyobraźni!


Dobrze moi mili, to na tyle z dzisiejszych ciekawostek. 
Bardzo chciałabym zostać tutaj jeszcze dłużej, jednak z racji, że francuska muzyka się skończyła, co znaczy, że czas zakończyć również przerwę i wziąć się do pracy, uciekam i idę ugotować jakiś pyszny obiad (może przez rozpoczęcie dnia, tak jakby po francusku, ugotuję coś z tamtych krain? hmmmm)


trzymajcie się
pozdrawiam i cieszę się, że mogłam się z Wami podzielić tą wspaniałą nowiną


K.





11 czerwca 2012

TILDA CLARA i BUREK

Hola!
Z racji, że jestem w tym egzotycznym kraju postanowiłam stosować niektóre tutejsze zwroty, takie jak na przykład powitanie. Jest ono tutaj bardzo często używane. I co ciekawe owym Hola! pozdrawiają się również obcy sobie ludzie, co jest bardzo miłe!
Ok ale wracając do tematu mojego postu chciałam przedstawić Wam niedawno zrobioną przeze mnie ręcznie (jak już wcześniej wspomniałam nie mam tutaj maszyny do szycia, a że już się doczekać nie mogę z moimi pomysłami, idą w ruch nitka z igłą) laleczkę Tildę. Nazwałam ją Clara po mojej małej, uroczej i przepięknej podopiecznej (tutaj w Hiszpanii jestem opiekunką, tak zwaną au-pair). Jest to urocza panienka, dzięki której, w końcu, uszyłam Tildzie sukieneczkę :) i dlatego może się teraz Wam pokazać.


Obecnie znalazła sobie miejsce w kuchni.
















Drugą maskotką jest piesio, którego uszyłam na prezent gwiazdkowy dla Clary. Jest wykonany z pluszowego materiału i wypchany syntetyczną watą.
zdjęcie z profilu:

















i jego    pyszczek














Clara ma również starszą siostrę, dla której wykonałam lalkę a la Sofia z "Mamma Mia", którą ubóstwia i pragnie się do niej upodobnić. Jednak z racji częstych z nią zabaw szmaciana Sofia uległa zabrudzeniu. Wystawię jej zdjęcie, żeby nie pisać o niej na sucho, chociaż nie jestem z niej szczególnie zadowolona. Siostra Clary jednak, która również nosi to piękne imię Sofia, jest w niej zakochana <swoją drogą jakie to miłe uczucie, jak ktoś doceni Twoją pracę>
Oto Ona:
Trzyma w rączkach kluczyk, żeby nie uciekały na boki. Nie zrobiłam jej luźnych ramionek i przez to uciekają. Na zdjęciu wygląda to zabawnie, więc zrobiłam z niej chwilowo odźwiernego.














To na tyle z moich już zakończonych zabawek.
Od paru dni pracuję nad małymi ozdóbkami dwóch kotków, następną lalką dla Sofii (o którą mnie wczoraj poprosiła) oraz wydałam wczoraj na świat projekt wesołego kociambrowego pluszaka.
Jak skończę to się pochwalę :)


tymczasem pozdrawiam i uciekam do domowych obowiązków :))


K.

10 czerwca 2012

PIERWSZA ODSŁONA - MYSZKA

Witam!
Ponownie w dniu dzisiejszym.
Z powodu chwilowej nieobecności mojej pięknej siostry, którą chciałam poprosić, żeby zrobiła mi parę tematycznych fotek na bloga, co by go troszkę przyozdobić ;) stwierdzam, że nie mam cierpliwości i po "obcykaniu" funkcji bloga-zrobiłam kilka swoim, zwyczajnym.
Moja czarująca siostra bowiem jest osobą z niebywałym talentem fotograficznym. Nawet Ja, osoba niefotograficzna, wiecznie skłócona z obiektywem, wychodzę na nich jak modelka :)
Niestety nie jest w stanie sfotografować moich paru dzieł wykonanych przeze mnie ręcznie :( Jestem bowiem ponad 2 tysiące kilometrów od domu. Jeszcze... :) Pierwszego lipca wracam do domu! Jestem teraz w Hiszpanii. Wyjechałam w celu nauki języka hiszpańskiego, co myślę mi się udało :) i wiele innych rzeczy również, chociaż ich wcale nie planowałam :) Jedną z nich jest właśnie odkrycie pasji szycia! Zatem wracam spełniać ponownie obowiązki jako obywatelka Polski i rozwijać się z pomocą Pana Łucznika. Zobaczymy co wyjdzie z Naszej przyjaźni... Może związek na całe życie? Kto wie...
Tymczasem zamieszczam zdjęcie małej myszki, którą uszyłam z myślą o pewnej małej, ponad dwutygodniowej  księżniczce, córeczce mojej przyjaciółki :)
Mam nadzieję, że jej się spodoba ;)
pozdrawiam
K.

WITAM


Witacie Blogowicze!
Jestem tutaj Nowa i mam nadzieje, że ogarnę dość szybko wszystkie potrzebne funkcje (co swoją drogą uwielbiam robić), aby poznać Was i Wasze zainteresowania oraz podzielić się moimi :)
Czuję, że spędzę tu dziś sporo czasu, aby utworzyć ładny i ciekawy profil oraz zachęcić Was do odwiedzania go.
Pędzę zatem dokończyć obiad i zasiadam na mym tronie, by podołać jego uroczystej odsłonie!